Legenda „Diabły upuściły”

Diabla Góra wyrasta jakby nienaturalnie, naprzeciw Mrzygłodu, ale po drugiej stronie Sanu. Zupełnie jakby zagubiła się tu, pozostawiając bratnie stoki i szczyty. Legenda głosi, że to czart ją tam przyniósł.

Dawno, dawno temu, w miejscu, gdzie dziś znajduje się górzysko, leżało sobie miasteczko. Ułożone niemal w połowie drogi pomiędzy Tyrawa Solną a Tyrawą Wołoską. Zwało się zaś Tyrawa Królewska.

Tyrawa Królewska leżała w pobliżu kopalni soli. Do tej zaś po sól przyjeżdżali kupcy z coraz dalsza, z coraz bardziej odległych krajów. Kupowali sól, a sprzedawali swoje towary. Handel dobrze służył tyrawianom. Wzbogacili się na tyle, że bez trudu postawili szykowny, murowany z kamienia kościół, a w rynku murowany ratusz. Miasto zaś całe otrzymało mury obronne. Żyjącym tam ludziom coraz lepiej się powodziło, ale im byli bogatsi, tym rzadziej do kościoła zaglądali. Zaczęło się zdarzać, że na mszach zaledwie po kilku mieszkańców się pojawiało.

Nie pomagały upomnienia księdza czy też przychodzących misjonarzy. To zaś coraz bardziej diabły radowało.

Podczas jednej pasterki nikt się w kościele nie pojawił. Ksiądz pleban rozsierdzony zaklął wówczas szpetnie: a niech to miasto piekło pochłonie!

Takie wyzwanie usłyszały diabliki! Złapały jedną z gór, odległych o kilkadziesiąt kilometrów stąd, wyrwały ją z ziemi, uniosły w powietrze i rzuciły z chichotem na miasteczko! Góra przykryła wszystko, wpychając mury, budynki, ludzi aż w czeluści piekielne.

Starzy ludzie powiadają jeszcze, że od wsi Dobra jest wejście do wnętrza góry. Prowadzi ono do tunelu, a ten do zawalonych domów, pełnych skarbów tyrawian. Ale jeszcze nikt nie odważył się podążać czarnym korytarzem w dal.