Legenda „Świątynia pochłonięta przez górę”

Pierwsza góra, jaka za Trepczą się wznosi ku górze, to Horodyszcze. Dobrze widoczna jest z pobliskiej wsi Międzybrodzie, która przycupnęła po lewej stronie Sanu. Porośnięta lasem liściastym, niegdyś podtrzymywała grodzisko istniejące tutaj pomiędzy X a XIII wiekiem. Natomiast do dziś w pamięci najstarszych ludzi tkwi legenda, od wieków przekazywana z pokolenia na pokolenie. O cerkwi, która pogrążyła się w otchłaniach góry wraz z ludźmi, gdy klątwę rzuciła zła kobieta.

Ona to idąc na niedzielną mszę, z obowiązku i wstydu przed sąsiadami, a nie z ludzkiej potrzeby rozmowy z Bogiem, przeklinała wszystkich tych, którzy cerkiew ową na Horodyszczu zbudowali.

Tak złorzecząc zbliżała się do świątyni. Gdy weszła do cerkwi, zatrzasnęły się za nią nagle wrota, a na zewnątrz niebo poczarniało, przecięte zostało błyskawicami. Wiatr ogromny się rozwył, wokół zaczęły pioruny uderzać z niesamowitą mocą. Lunął diabelski deszcz, wyglądający jak ogromna bryła wody spadająca tylko na górę. Cerkiew zaczęła się trząść i wraz z ludźmi obsuwać w głąb rozmokłej ziemi. Nie było już dla nikogo ratunku. Wnętrze świątyni rozdzierały krzyki rozpaczy, a góra coraz bardziej pogrążała w swoich czeluściach cerkiew, zasypując ją zwałami błota i kamieni.

Gdy góra całkowicie przykryła świątynię, nagle burza ucichła, wiatr ustał, chmury pierzchły i pojawiło się palące słońce, które szybko osuszyło szczyt Horodyszcza. W miejscu po świątyni pozostało tylko niewielkie zagłębienie.

Przez jakiś jeszcze czas ludzie pojawiający się w okolicach góry słyszeli dobywające się jakby z jej wnętrza lamenty, krzyki, płacze. Ale nagle wszystko ucichło. Jakby już nikt nie wierzył w możliwość ratunku i każdy duch ludzi żywcem pogrzebanych dał za wygraną, godząc się ze swym losem.

Pozostali przy życiu mieszkańcy grodu. Ci, którzy nie zdążyli dojść do cerkwi przed złorzeczącą kobietą, i przez to ocaleli z pogromu, opuścili to miejsce. Grodzisko opustoszało. Z biegiem lat na tym miejscu wyrósł las, zasłaniając korzeniami i koronami drzew nieckę po cerkwi.