Drogie śmieci. Kto ponosi za to odpowiedzialność?

pixabay.com

Przez lata mieliśmy do czynienia z zaniżaniem opłat za śmieci – uważają eksperci Forum Gospodarki Odpadami. Ich zdaniem średnia cena w przeliczeniu na mieszkańca powinna wynosić ok. 22 zł miesięcznie. Bez zmiany przepisów i rozszerzenia odpowiedzialności producentów opakowań ceny mogą dalej rosnąć.

Podczas styczniowej konferencji prasowej eksperci Forum Gospodarki Odpadami wyjaśnili przyczyny drastycznych podwyżek opłat za odpady komunalne oraz przedstawili propozycje zmian, które mogą ograniczyć ich skalę w przyszłości.

Krzysztof Kawczyński z Krajowej Izby Gospodarczej zwrócił uwagę, że przyczyn tak dużych wzrostów stawek jest wiele. To m.in. rozszerzenie selektywnej zbiórki (dodatkowe pojemniki i kursy śmieciarek), wzrost poziomu recyklingu, koszty związane z  przeciwdziałaniem patologiom, ceny paliw, wzrost płacy minimalnej.

„Z naszej analizy przetargów z ostatnich lat wynika, że w 2018 r. średnia cena odpadów segregowanych ze wszystkich gmin wyniosła ok. 9 zł od osoby. Z analiz KIG wynika, że ta średnia powinna wynosić ok. 14 zł od osoby. Na skutek stosowania jedynego kryterium, jakim była najniższa cena mieliśmy do czynienia z zaniżeniem ceny za odpady o ok. 30 proc.” – mówił Kawczyński.

Dodał przy tym, że rosnące wymogi dotyczące składowania odpadów spowodowały, że obecnie „po prostu nie ma gdzie już tanio tych odpadów składować”.

„To wszystko w uproszczeniu daje w ok. 22 zł – tyle powinna wynosić średnia cena odpadów w skali kraju. Oznacza to więc co najmniej 100-140 proc. podwyżkę” – wskazał ekspert KIG.

Z kolei Piotr Szewczyk, przewodniczący Rady RIPOK zaznaczył, że mitem jest teza, że na recyklingu można zarabiać. Przypomniał, że jeszcze kilka lat temu za tonę odpadów foliowych można było uzyskać 600 zł. Dziś trzeba zapłacić 280 zł, aby ktoś chciał ten surowiec odebrać. Tymczasem ilość produkowanych odpadów dynamicznie rośnie. Dotyczy to głównie opakowań. Wiele z nich jest trudnych do recyklingu lub nie nadają się do tego celu.

„O ile jeszcze takie frakcje jak sprzedaż papieru, szkła, czy metali jest możliwa po cenie dodatniej, o tyle część frakcji tworzyw sztucznych jest niesprzedawalna. W żółtym worku od 30 do 50 proc. to materiały niesprzedawalne” – zaznaczył Szewczyk.

Powinni dopłacić producenci opakowań

Szewczyk dodał, że jednym z ważnych źródeł finansowania systemu powinno być wdrożenie realnie działającej rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP). Dzięki temu finansową współodpowiedzialność za odpady takie jak szkło, opakowania plastikowe czy kartony ponosiliby producenci wprowadzający je na rynek.

Tego rodzaju zobowiązania dla przemysłu wdrożyły już nie tylko kraje Europy Zachodniej, ale także Węgry, Rumunia i Łotwa. I one sprawdzają się w praktyce. „Te koszty nie obciążają bezpośrednio mieszkańca w opłacie za odbiór odpadów, ale jako konsumenta danego dobra” – podkreślił Szewczyk.

„Idąc do sklepu, wybiera on i kupuje towary w cenach, w które wliczona jest konkretna, odpowiednio skalkulowana opłata za zebranie i ponowne przetworzenie produktu, gdy stanie się już odpadem. W takiej sytuacji mieszkaniec gminy płaciłby tylko za odpady resztkowe, których powinien starać się wytwarzać jak najmniej. Pozwoliłoby to w znacznym stopniu zahamować wzrost opłat ponoszonych przez mieszkańców, motywując jednocześnie producentów do wdrażania ekoprojektowania wyrobów i produkowania wyrobów podatnych na recykling. Jest to prosta i skuteczna motywacja ekonomiczna” – mówił przewodniczący Rady RIPOK, podkreślając, że ROP nie jest bynajmniej „fanaberią branżowców”, a unijnym wymogiem, zawartym w art. 8 i 8a dyrektywy odpadowej.

Krzysztof Kawczyński z KIG przypomniał, że w kraju mamy przyjęte rozwiązania prawne. “Ale od co najmniej ośmiu lat system tzw. rozszerzonej odpowiedzialności producenta dryfuje w kierunku fikcji, na którą jest dość powszechna zgoda” – stwierdził.

Jego zdaniem gdyby w Polsce funkcjonował realny system rozszerzonej odpowiedzialności producenta, to 1/3 kosztów odbioru odpadów ponosiliby producenci i wytwórcy opakowań. Taki system opłat mógłby skutkować zastrzykiem środków finansowych rzędu 1-1,5 mld zł rocznie. Dziś to raptem 40 mln zł.

Tomasz Uciński, prezes KIGO powiedział wprost, że bez włączenia do systemu gospodarki odpadami mechanizmu rozszerzonej odpowiedzialności producenta nie unikniemy dalszych podwyżek dla mieszkańców.

Fala podwyżek opłat za śmieci

Związek Międzygminny pod nazwą „Natura” (obejmujący gminy: Belsk Duży, Błędów, Chynów, Goszczyn, gminę i miasto Grójec, Jasieniec, Promna i Warka) podjął uchwałę o  podwyższeniu opłat z 10 na 21 zł za odpady segregowane i z 15 na 32 zł za niesegregowane.

W Tarnobrzegu odpady segregowane kosztowały mieszkańca 9 zł, niesegregowane 13 zł. Od 1 stycznia br. obie te opłaty wzrosły dwukrotnie. W gminach Szydłowiec i Jastrzębie (woj. mazowieckie) opłaty wzrosły z 6 do 10 zł za odpady zbierane selektywnie i z 10 do 20 zł za zmieszane. W tym samym powiecie (szydłowiecki) podwyżki nie ominą też mieszkańców gmin Chlewiska, Mirowo i Orońsko.

Odczują je też mieszkańcy Lanckorony (woj. małopolskie), gdzie opłata za odpady segregowane do niedawna wynosiły odpowiednio 5 zł i 11 zł. O ile ta pierwsza wzrośnie „tylko” o 50%, to już cena drugiej się podwoi.

W tym samym powiecie (wadowicki) opłaty wzrosną też w gminach: Wieprz (z 5 na aż 13 zł), Zator (z 9 na 11 zł), Tomice (z 8 na 11 zł) i Osiek (z 10 na 14 zł). W małopolskim Jordanowie (powiat suski) mieszkańcy zapłacą aż 17 zł (zamiast 10 zł) w przypadku segregacji odpadów i 34 zł przy jej braku (do tej pory płacili 20 zł). Podwyżki dotkną też mieszkańców największych miast w Polsce.

W Łodzi opłata za odpady segregowane (segregację deklaruje tam aż 3 mieszkańców!) wynosiła do tej pory 7  zł. Teraz mieszkańcy zapłacą 13 zł. Opłata za odpady niesegregowane wzrośnie tam z 12 na 22 zł.

O podwyżkach coraz głośniej mówi się też w przypadku Poznania i okolicznych gmin zrzeszonych w Związku Międzygminnym Gospodarka Odpadami Aglomeracji Poznańskiej, który już dziś przymierza się nie tylko do podwyżek, ale też do rozgraniczenia opłat w  zależności od rodzaju zabudowy. Mieszkańcy domów jednorodzinnych mają płacić więcej.

 

Źródło: http://samorzad.pap.pl/depesze/wiadomosci_centralne/188691/Drogie-smieci–Eksperci-FGO-bez-rozszerzenia-odpowiedzialnosci-producentow-opakowan-ceny-smieci-beda-rosly