Za nami niebezpieczny weekend

Mijający weekend należał do bardzo niespokojnych. W ciągu dwóch dni strażacy z PSP i OSP interweniowali w powiecie sanockim aż 46 razy. 28 razy wyjeżdżali do zdarzeń spowodowanych przez wichury a 18 razy do gaszenia palących się traw.

Jak informuje mł. ogn.  Anna Kozłowska z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Sanoku tylko dzisiaj, tj. 11 marca do godziny 4.30, strażacy odnotowali 14 zgłoszeń. Siedem zdarzeń dotyczyło połamanych drzew a siedem kolejnych – uszkodzonych dachów.

Strażacy interweniowali w sześciu miejscowościach gminy Sanok: w Bykowcach, Pakoszówce, Załużu, Mrzygłodzie, Jurowcach i Stróżach Małych. Dodatkowo, w powiecie sanockim do zdarzeń spowodowanych silnym wiatrem doszło w Sanoku na ulicy Przemyskiej, Okulickiego, Głowackiego, Zamkowej i Rymanowskiej, w Odrzechowej, Zagórzu, Jaćmierzu, Tokarni, Wisłoku Wielkim i Kulasznem.

Nie lepiej było, jeśli chodzi o liczbę interwencji w niedzielę. Strażacy byli wzywani 14 razy, z czego 11 zgłoszeń dotyczyło powalonych drzew a 3 – uszkodzonych dachów.

Pożary traw

Niestety, pomimo silnego i porywistego wiatru zanotowano w ciągu ostatnich dwóch dni 18 wyjazdów do pożarów suchych traw, z czego aż 13 zgłoszeń pochodziło z gminy Sanok.

Statystyki pożarów są zatrważające. Od początku roku w powiecie sanockim strażacy wyjeżdżali do palących się traw 66 razy. 35 podpaleń miało miejsce na terenie naszej gminy.

Wypalanie traw jest niechlubną tradycją, z którą od lat zmagają się strażacy, policjanci oraz służby ochrony środowiska – mówi mł. ogn. Anna Kozłowska. – Jest to palący problem występujący każdego roku. Mimo wielu akcji informacyjnych i uświadamiających sporo ludzi nadal sądzi, że ogień to najlepszy sposób na zwalczanie chwastów. Ludzie zapominają lub są nieświadomi faktu, że wystarczy słaby wiatr, aby ogień wymknął się spod kontroli, a co za tym idzie, szybko rozprzestrzenił się i przeistoczył w tragiczny w skutkach pożar. Niefrasobliwość oraz ludzka bezmyślność powodują, iż giną zwierzęta, płoną pobliskie lasy, domy i zabudowania gospodarcze.

Warto przypomnieć, że pożary nieużytków, z uwagi na ich charakter i zazwyczaj duże rozmiary, angażują znaczną liczbę sił i środków straży pożarnych.

Każda interwencja to poważny wydatek finansowy – tłumaczy mł. ogn. Anna Kozłowska. – Strażacy zaangażowani w akcję gaszenia pożarów traw, łąk i nieużytków w tym samym czasie mogą być potrzebni do ratowania życia i mienia ludzkiego w innym miejscu. Może się zdarzyć, że przez lekkomyślność ludzi nie dojadą z pomocą na czas tam, gdzie będą naprawdę niezbędni.

Na terenie Polski wypalanie traw jest zabronione. Za nieprzestrzeganie tego zakazu grozi grzywna do 5000 zł, areszt, a w niektórych przypadkach kara do 10 lat więzienia.

 

Fot. pixabay.com